Wibo Unicorn Tears Test

By Wiktoria Błaszczyk - maja 19, 2018


    
        Co raz więcej firm drogeryjnych inspiruje się drogimi i popularnymi wśród makijażystek produktami beuaty. Tak samo było i tym razem. Marka WIBO w kwietniu na rynek wypuściła bazę i serum do twarzy w jednym, które wywołało nie lada kontrowersję. Gołym okiem można zauważyć podobieństwo do kultowego FARSÁLI - Unicorn Essenc. Wiele podrabianych lub mocno inspirowanych kosmetyków, które możemy kupić po dość niskiej cenie niosą rozczarowanie. Za niską ceną często stoi niska jakość. Czy tak będzie też tym razem?

       Na samym początku skupmy się na podobieństwach. Pierwszym z nich jest bezapelacyjnie wygląd. Zarówno design, jak i sama emulsja są nieprawdopodobnie podobne. Różnią się kolorem opakowania oraz małymi szczegółami takimi jak rozmieszczenie napisów. Oba produkty nawiązują do magicznego stworzenia, którym jest jednorożec. W przypadku Wibo nazwa wskazuje na "łzy jednorożca", natomiast u Farsali jest to po prostu "esencja jednorożca". Czyż nie zrobiło się słodko i bajkowo?

      Jednym z ważniejszych elementów każdego produktu jest skład. Po przeanalizowaniu obu składów doszłam do wniosku, że również i one są punktem, który łączy te dwa produkty. Ok. 50% substancji pokrywa się. Większość z nich ma bardzo korzystny wpływ na naszą skórę, taki jak: nawilżenie, regeneracja, rozświetlenie skóry czy po prostu odżywienie. Wibo postawiło również na dwa barwniki, które znalazły się też w produkcie Farsali. Unicorn Tears ma niestety mniej składników odżywczych i wartościowych, jednak za cenę 22 zł i tak ten skład jest bardzo imponujący.


Wibo, Unicorn Tears - skład:

Aqua, Glycerin, Propanediol, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Lycium Barbarum Fruit Extract ,Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Mica, Xanthan Gum, Polysorbate 60, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbitan Isostearate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Parfum, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Citric Acid, CI 77891, CI 16035, CI 42090.

Farsali, Unicorn Essence - skład:
Water, Propanediol, Glycerin, Polysorbate 20, Glyceryl Polyacrylate, Euterpe Oleracea (Açaí) Fruit Extract, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Lycium Barbarum (Goji) Fruit Extract, Sambucus Nigra (Elder Berry) Fruit Extract, Tamarindus Indica Seed Polysaccharide, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Citrus Paradisi (Grapefruit) Peel Oil, Red 33, Red 4, Blue 1, Mica, Titanium Dioxide.




       Cukierkowy zapach Unicorn Tears idealnie komponuje się z całym designem produktu. Samo serum jest dość lepkie oraz ma delikatną brokatową poświatę. Lepkość ma jednak swój plus, bardzo dobrze trzyma się na nim podkład. Żeby nie być gołosłowną postanowiłam zrobić i zrelacjonować wam swój pierwszy test. 

   Przed całym testem przygotowałam twarz poprzez odpowiedni peeling oraz codzienną pielęgnację. Na jedną połowę twarzy nałożyłam bazę z Wibo, druga natomiast będzie bez żadnego "pomocnika". Użyłam podkładu Maybelline Affinitone, korektor również był z firmy Maybelline - Instant Age Rewind Eraser, natomiast puder to Wibo Fixing Powder. 
     Jak widać na zdjęciu, różnica jest niewielka, jednak nakładając produkty czułam ogromną zmianę. Na stronie z ówcześnie nałożoną bazą podkład rozprowadzał się o wiele lepiej. Przy bazie Unicorn Tears moje pory były dokładniej przekryte i mniej widoczne. Tak jak już wspomniałam, dzięki lepkości produktu z Wibo czułam jak by cały makijaż trzymał się porządniej. 

Poniżej zdjęcie zrobione od razu po nałożeniu całego makijażu.

   Po 9 godzinach codziennych obowiązków, a także zakupów oraz małej drzemki, dopiero widać różnicę. Niestety zdjęcia robiłam o 21, więc nie obeszło się bez lampy błyskowej, ale może dzięki temu lepiej zobaczymy wszystkie niedoskonałości. Jak widać strona z bazą od Wibo jest cały czas dość dobrze przykryta, a nawet zmatowiona. Widoczne jest jedynie delikatne świecenie. Dodam, że podczas całego dnia nie poprawiałam makijażu.
     Po stronie bez bazy możemy zobaczyć, że podkład w niektórych miejscach praktycznie starł się, wyszły na wierzch delikatne piegi, a także pory, niedoskonałości,  nawet lekkie zaczerwienienie w okolicy nosa, które jest typowe dla mnie.

Zdjęcie zrobione po 9 godzinach

   Jednym muszę wspomnieć jeszcze o funkcji Unicorn Tears jako serum do twarzy. Używałam go przez ok. 2 tyg przy codziennej pielęgnacji (porannej i wieczornej). Niestety jak dla mnie okazał się on zbyt ciężki. Natomiast jako baza sprawdził się świetnie! Jestem bardzo z niego zadowolona i używam go praktycznie za każdym razem, kiedy wykonuje makijaż. 

Dodatkowo ogromnym plusem serum odżywczego od Wibo jest fakt, że nie był on testowany na zwierzętach! Dopiero kilka dni temu zauważyłam na odwrocie znaczek "no testing on animals". Ostatnimi czasy co raz więcej osób zwraca uwagę na bezpieczeństwo zwierząt, a także firmy kosmetyczne stawiają na wizerunek marki, która dba nie tylko o środowisko, ale również humanitarne traktowanie zwierząt. 


Jaka jest wasza ulubiona baza?
Słyszeliście wcześniej o Wibo Unicorn Tears?

  • Share:

You Might Also Like

11 komentarze

  1. Kupiłam sobie to serum i jest na prawdę fajne ;)

    makijazagi.blogspot.com obserwuje

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie ten produkt, chciałam go kupić na Rossamnnowej promocji -55% ale nie widziałam go na półce :( Jak tylko zobaczę to kupię, recenzja bardzo mnie zaciekawiła! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ulubiona baza to ta marki Revers Cosmetics <3
    Zachęcająca recenzja, na pewno w przyszłości będę chciała zaopatrzyć się w ten produkt.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. mam ten produkt, ale na razie tylko raz go użyłam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie na zdjęciach widać różnicę, kiedy ten produkt jest na twarzy. Nie wiem, czy się skuszę, bo mam bardzo problematyczną cerę, ale opakowanie bardzo zachęca.
    Pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam, że to tylko taki ładny produkt, bez większych rewelacji. A tu proszę :D Może przy następnej promocji w Rossmannie uda mi się na niego zapolować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. I'm personally a big fan of bookwrittenrose blog. Thanks for sharing this post.
    clipping path
    clipping path service
    ghost mannequin


    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz zgadzasz się na ewentualne przetwarzanie danych osobowych.